18 kwietnia 2017

#90 - "Ghost in the Shell"

Cześć! Dzisiaj recenzja filmu, na który wybrałem się dość spontanicznie, pomimo licznych negatywnych opinii, jakie słyszałem - "Ghost in the Shell". Wiem, że film został oparty na mandze/anime pod tym samym tytułem (podobno nawet kultowej), ale jakoś nigdy wcześniej o niej nie słyszałem. Nawet pomijając fakt, że w gimnazjum lubiłem czytać mangi i oglądać anime (tak, miałem na to wielką fazę).

Za kamerą stanął Rupert Sanders, który w swoim dorobku z tych bardziej znanych filmów ma np. "Królewnę Śnieżkę i Łowcę" z 2012. W rolach głównych wystąpili Scarlett Johansson (Major), Pilou Asbaek (Batou), Takeshi Kitano (Aramaki), Juliette Binoche (Dr Oulet), czy Michael Pitt (Kuze). 

Fabuła jakoś niespecjalnie mnie wciągnęła - mamy tutaj bardzo typową wizję przyszłości, w której ludzie i maszyny są sobie równi, wręcz udoskonalają siebie pod każdym względem. Potężna firma, Hanka (w ogóle tutaj już miałem uśmiech na twarzy, bo skojarzyło się z pewnym polskim serialem) prowadzi eksperymenty nad robotami i także ludźmi. I tak pewnego dnia powstaje Major - maszyna, której zostaje wszczepiony ludzki mózg. Niepojęte jak na nasze czasy, ale w końcu to wizja przyszłości, prawda?

Pomijam fakt, że niektóre sceny były zrobione tak, że po prostu widać było, że są komputerowe (prawie jak z jakiejś gry video) - w takich filmach raczej starają się zrobić tak, żeby było jak najbardziej realnie. Tutaj moim zdaniem to nie wypaliło. To zaskakujące, bo budżet był mega wysoki - 110 milionów dolarów. Jedyne, co moim zdaniem ratuje ten film, to obecność w obsadzie Scarlett Johansson i Juliette Binoche. Postać odgrywana przez tą drugą była moją ulubioną, zdobyła moją sympatię.

To jest niejako amerykański remake, więc to się nie mogło skończyć dobrze - zazwyczaj jak oni się biorą za kręcenie nowej wersji, to nie wychodzi to dobrze. No bo co może być lepsze od oryginału? Czytając różne opinie wiem, że historia została bardzo spłycona w tej produkcji. Wiadomo, że nie można wszystkiego przenieść na ekran. Może i lepiej, że nie słyszałem o niej wcześniej, bo pewnie byłbym mega wkurzony :D

Jest to drugi z kolei film, któremu wystawiam ocenę 3/6. Bo rzeczywiście był bardzo przeciętny i nie mogę go z czystym sumieniem polecić. Ale myślę, że jeśli lubicie historię science-fiction i nie widzieliście oryginału, to możecie się wybrać. A może już go wiedzieliście? Piszcie w komentarzach. Tymczasem do następnego razu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz